P R O M B . P L

"Nie ma żadnego usprawiedliwienia, by nie stać się wielkim"

9 rad do bycia skutecznym w rozmowach kwalifikacyjnych

Szukanie pracy to dla większości z nas mało przyjemny czas i nie ma się czemu dziwić – kolejne nieudane rozmowy kwalifikacyjne i naiwne oczekiwanie na telefon nie jednego wprowadziły w stan niemal klęski i rozpaczy. W poczuciu bezsensowności dni przeobrażają się w tygodnie, a tygodnie w miesiące. Nasza wewnętrzna pewność siebie spada proporcjonalnie do narastającego stresu. Ostatecznie część osób zaczyna taki stan rzeczy akceptować tłumacząc sobie „takie mamy czasy”, „liczą się znajomości” i „jestem za młody/za stary na to stanowisko” po czym przestaje wierzyć w powodzenie i się poddaje. Poddają bo jak inaczej można nazwać koniec walki o nasze wspaniałe życie i marzenia.

Pozostała część postępuje o niebo lepiej bo zamiast wzruszać ramionami postanawiają walczyć i szukają jak nie powodów, to chociaż porad jak z tego wyjść.  I dzisiaj dla takich osób przygotowałem zestaw moich 9 (a w zasadzie 8) najważniejszych rad, które wyselekcjonowałem przygotowując się do startu na rynku pracy spośród setek innych i od długiego czasu są dla mnie fundamentalne. Są to krótkie rady, w których drzemie olbrzymia moc. Przeczytaj, zrozum, ćwicz, zastosuj. Efekty będą wyśmienite!

Pamiętaj jednak, że samo czytanie nic nie da. Według badań 90% przeczytanych treści ludzki umysł zapomina w ciągu kolejnych dwóch tygodni. Pamiętaj: wiedza nie praktykowana jest nic nie warta.

Zaznaczam również, że nie jest to złota pigułka na Twoje niepowodzenia. Nie bądź naiwny – w jeden wieczór nie nadrobisz tego co inni szlifują przez miesiące czy lata. Jeśli w ten sposób do tego podchodzisz to odpuść i nie czytaj dalej. To nie jest lek na Twoje lenistwo, Twoje niepowodzenia i Twój brak wiedzy.

8 rad na skuteczną rozmowę kwalifikacyjną

1. Rozmowy kwalifikacyjne to umiejętność.

Większość z nas rozmowy kwalifikacyjne traktuje jako zło konieczne, w których średnio przez 30 minut opowiadamy jacy to nie jesteśmy wspaniali, a dotychczas nieznane nam osoby w tym samym czasie oceniają naszą wartość. Prosto i konkretnie: jest to 30 minut określające czy jesteśmy całkowicie beznadziejni czy jednak do czegoś się nadajemy.

Dlatego zastanów się czy nie warto pracować nad tym, aby te 30 minut zawsze działało na naszą korzyść? Myślisz że jest to niemożliwe? Jesteś w błędzie.
Tym co nas zazwyczaj dyskwalifikuje jest stres i jego pochodne. Denerwujemy się, zapominamy o naszych największych walorach, wypowiadamy się nieskładnie i niepłynnie a na zadawane pytania strzelamy buraka i zapominamy o poprawnej odpowiedzi. Bo znamy ją doskonale tylko przypominamy sobie o niej dopiero po zamknięciu drzwi pokoju rekrutacyjnego. Podchwytliwe pytania czy proste łamigłówki to już w ogóle gwóźdź do trumny. Wiem bo też popełniałem głupie błędy.

I jaka jest najlepsza rada na nie zrobienie z siebie głupka? Drogi są dwie: albo przecierasz szlaki i zrobisz z siebie głupka tak wiele razy, że przestanie Cię to ruszać. Efektem oczywiście będzie brak stresu, bo będziesz miał już to wszystko w du…żym pokoiku. Druga opcja jest szybsza i moim zdaniem lepsza: edukuj się jak nie popełniać prostych błędów oraz jak panować nad nerwami i praktykuj. W obu tych szlakach mianownik jest wspólny: na rozmowy musisz po prostu chodzić. Nie bój się ich. Traktuj je jako naukę, a całą rozmowę traktuj jako szlifowanie umiejętności. Umiejętności której chcesz się nauczyć.

2. Przeczytaj jeszcze raz pkt 1 i go zapamiętaj – to bardzo ważne.

Wbij sobie to do głowy – rozmowa kwalifikacyjna to umiejętność. Im więcej ich „zaliczysz”, tym lepiej wypadniesz na kolejnej z nich. I spora ich ilość wcale nie znaczy, że jesteś gorszy. Pod warunkiem oczywiście, że ciągle się uczysz i ją poprawiasz. Bo jak od 3 miesięcy podczas rozmów gadasz ciągle to samo i nadal nie otrzymałeś informacji zwrotnej to sorry.. jesteś sam wiesz kim. Jak mawiał Albert Einstein:

„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”

W tym przypadku słowo szaleństwo zamieniłbym na głupotę. Głupotą jest prezentować się ciągle w tak samo nieskuteczny sposób i nic z tym nie robić.

3. Ćwicz tę umiejętność.

Powiedziane już wcześniej ale przypomnę jeszcze raz – rozmowy kwalifikacyjne to umiejętność. A żeby być w czymś dobrym, trzeba ćwiczyć. Tak więc ćwicz tę umiejętność – tylko rób to mądrze.

4. Chodź na rozmowy kwalifikacyjne co najmniej raz na 2-3 miesiące – nawet gdy masz już pracę.

Po co mam chodzić na rozmowy skoro mam już pracę? Zwłaszcza jak jest mi w niej dobrze, ciepło, miło i przyjemnie?

To że Tobie jest w niej miło w żadnym przypadku nie oznacza, że szefowi również zależy aby Tobie było miło. Szefowi zależy na efektach. Jak efektów nie ma to nie ma miłej pracy. I koło się zamyka. A Ty lądujesz na bruku. I wtedy już musisz chodzić na rozmowy, a żeby nie startować od początku (nie praktykowane umiejętności zanikają) to bądź o krok przed losem i się do tego przygotuj. Awaryjne sytuacje są zaskakujące, ale nie zawsze muszą być bolesne. Podtrzymuj wypracowaną umiejętność w minimalnej formie a zawsze Ci się to opłaci.

5. Umiej się sprzedać.

Pisałem już o tym w artykule Czy potrafisz się sprzedać? . Według mnie jedna z najważniejszych umiejętności w obecnych czasach.

6. Bądź odważny i pewny siebie – jeśli nie czujesz się taki wewnątrz, postaraj się sprawiać takie wrażenie z zewnątrz.

Tak wiem łatwo się mówi. Na początku będzie to niemal niemożliwe i ciężko mówić o wewnętrznej pewności siebie kiedy ręce skaczą jakby nas prąd poraził a nogi ze stresu obijają blat stołu dzielącego nas od rekruterów. Mimo wszystko postaraj się skupić i opanować nerwy. Odpowiadaj w miarę płynnie i konkretnie. Najgorsze jest pierwsze kilka minut, potem zazwyczaj nieco się rozluźniamy.

UWAGA! Niemal na każdej rozmowie rekrutacyjnej na samym początku usłyszysz pytanie „Proszę nam coś o sobie opowiedzieć”. Jest to świetne pytanie z wielu względów – wcześniej przygotowujesz na nie odpowiedź dzięki czemu plusujesz składną i sensowną odpowiedzią (albo chociaż nie udzielasz odpowiedzi z ciągłym yyy…) a ponadto masz czas na rozluźnienie. Jeśli masz wyuczoną gadkę czujesz się pewniej, mijają pierwsze stresy i z werwą przechodzicie do kolejnego pytania.

7. Zadawaj pytania rekruterom.

Wielu z was nie zdaje sobie sprawy jak wielkim błędem jest bierność po usłyszeniu pytania „czy ma pan/pani do nas jakieś pytania?” Osoba będąca szczerze zainteresowana ofertą zawsze ma jakieś pytania, czy to stricte o pracy czy o warunkach w niej panujących. Nie ma ludzi idealnych tak samo jak nie ma ludzi wszechwiedzących. Dlatego też przygotuj sobie pytania, które zadasz podczas rozmowy. Wzbudzisz dzięki temu zainteresowanie oraz dasz do zrozumienia, że poważnie podchodzisz do oferty pracy.

Gdybyś nie miał pomysłu na zadanie własnego pytania, podam Ci kilka przykładowych których użyć możesz na każdej rozmowie kwalifikacyjnej:
1. Jaka jest możliwa ścieżka rozwoju w firmie?
2. Jakie są zasady i warunki awansowania na wyższe stanowiska.
3. Na co firma stawia największy nacisk (zadowolenie klienta, słupki sprzedażowe, dbanie o dobrą pozycję firmy?)
4. Kto będzie moim przełożonym?

Jak widzisz są to w pełni uniwersalne pytania, które mają dać jasny przekaz – jestem osobą ambitną w pełni zainteresowaną waszą ofertą. Żadnego problemu nie stanowi również odczytanie pytań z własnego mini notesu – rekruterzy docenią wkład w przygotowanie do rozmowy.

8. Miej szacunek dla rekruterów ale nie wywyższaj ich.

Przekaz prosty ale równie ważny. Rekruter to też człowek. Owszem zdarzają się buce łechtające swoje ego poniżając kandydatów, ale to rzadkość. Z reguły drugiej stronie zależy na znalezieniu najlepszego pracownika, czyli dostrzeżenia w kandydacie odpowiednich cech których szukają. Nie traktuj ich jednak jak „wyższość” bo wprowadzasz sobie w głowie niepotrzebne utrudnienia. Staraj się podejść jak równy z równym i nie przejmuj się ich manipulacyjnymi gestami.

9. Przywitaj się z osobami prowadzącymi rekrutację, zwłaszcza gdy jest to szef firmy.

Mały szczegół w którym brzemie wielka moc. Jeśli rekrutacje przeprowadzają pracownicy bądź kwalifikowani rekruterzy to zazwyczaj pierwsi wyciągają rękę. Natomiast gdy podchodzisz do rozmowy z kadrą zarządzającą (zwłaszcza w dużych firmach)  – raczej traktować Cię będą jako klasę pracowniczą dużo niższą od siebie, dlatego wątpliwe jest że wyciągną do Ciebie rękę. Nie przejmuj się tym i zrób to jako pierwszy – zadziałać to może na Twoją korzyść. Pracodawca zobaczy że nie jesteś potulnym wystraszonym barankiem który boi się wyłamać ze schematów i twardo wystąpić o swoje (trochę zbyt mocno i daleko idące brzmienie, ale mimo wszystko łamiemy pewne bariery) a takich na pokładzie dużych firm potrzebują. Czasy skromności niestety za nami. Odwaga i brak obostrzeń są w cenie.

To jest moje złote 9 rad, które bez wahania polecam wszystkim starającym się o nową pracę. Tak jak wspomniałem we wstępie – nie są to jednak rady, które bez Twojej pracy zagwarantują Ci powodzenie. Według mnie wpłyną zdecydowanie korzystnie wszystko jest kwestią praktyki. Dlatego przeczytaj je, zapoznaj się z nimi i zastosuj w podczas rozmowy a później podziel się rezultatami.

Moje 9 rad już poznałeś więc kolej na Ciebie. Posiadasz swoje rady bądź reguły których stosowanie uważasz za efektywne i pomocne? Jeśli tak to podziel się w komentarzu! Być może ktoś skorzysta i będzie Ci za to wdzięczny. Pamiętaj – dobro powraca 🙂

2 Comments

  1. Przydatne wskazówki teraz doswiadczenie i umiejetnosci to niestety nie wszystko trzeba też mieć szczęście i tak jak piszesz mieć gadkę… to sie liczy.

  2. Dawno nie trafiłam na takie rzeczy, fajnie się czyta i w ogóle częściej i więcej proszę, bo czasu się tutaj zdecydowanie nie traci. http://esencjafilmu.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany.

*